środa, 7 maja 2025
Trudne powroty... Las Rudki
czwartek, 7 października 2021
Ach Biesy moje kochane....
Z lekkim ;) opóźnieniem, ale w końcu ponownie mogłem pojechać w moje ukochane góry. Piękne połoniny, cudowne lasy, zamglone doliny i wspaniali ludzie. Dopiero od 6 lat jeżdżę w Bieszczady. Można powiedzieć, ze to krótki czas. Jednak miłość do tych gór zrodziła się już wcześniej, a pierwsza w nie wyprawa, pozostawiła część mojego serca w tym "ogonku" Polski. Był to nagły wypad, tylko na 1 noc i wymyślony z dnia na dzień. Na miejscu były roztopy, woda płynęła z gór potokami, a na połoninach zlodzony śnieg był tylko cienką skorupą nad płynącą rzeką. Dobrze, że pojechałem z bieszczadnikiem Adasiem, bo utknąłbym na połoninie z jedną nogą po pachwinę w dziurze w śniegu, który się pode mną zapadł. Do tego rozwaliłem 8-letnie już wtedy buty f7pro i połamałem statyw do aparatu. No i właśnie, zakochałem się....
Bieszczady najbardziej lubię zimą. Te niby "łatwe" góry latem, zamieniają się w naprawdę ciężkie do przebycia tereny. Mało jest wtedy turystów w samym Parku Narodowym, a to dzięki kompletnemu brakowi stoków narciarskich i innych jarmarcznych turystycznych atrakcji. Jedziesz zimą i wiesz, że spotkasz jedynie podobnych sobie ludzi, kochających to miejsce jak żadne inne na ziemi.
Jednak tego roku pojechałem latem. Byłem ciekaw jak wyglądają te "moje" góry w tę porę roku. No i nie zawiodłem się. Było pięknie. Trafiłem na cudowną pogodę (poza jednym lekko deszczowym dniem) i wraz z koleżanką przeszliśmy po górach 110 km w 5 dni. Zaczęliśmy od mocnego akcentu, czyli start około 15.00 z Mucznego na Bukowe Berdo, następnie na Tarnicę i z powrotem do Mucznego. Późne wejście jak na połówkę sierpnia, dzięki czemu nie spotkaliśmy na swojej drodze prawie nikogo, a powrót mieliśmy już częściowo po zmierzchu jako ostatni turyści na szlaku. Widoki piękne, a na koniec idący od lewej, jak zasłona, kożuch burzowych chmur z widocznymi rozbłyskami błyskawic.
czwartek, 22 października 2020
Hops do lasu - kolory jesieni
Jesień jest dla fotografa porą polowania na ciepłe kolory. Liście na drzewach żółkną, robią się pomarańczowe, nawet czerwone, do tego trochę słońca i resztka zieleni. Przepis gotowy na piękne, klimatyczne zdjęcia. Mamy w Lublinie nieduży, ale piękny las, który nazywamy Starym Gajem. Lubię tam chodzić na spacery, a także biegać. Nigdy mi się chyba nie znudzi. Teren, na którym się znajduje jest bardzo urozmaicony pod względem topografii i rodzajów lasu. Mamy wąwozy, spora ilość pagórków (Rezerwat Stasin), las iglasty (Ciemna Knieja), ale w większości jest to las liściasty. Jesienią wygląda pięknie. Masa kolorów, liście, dużo gatunków grzybów, także ptaki i sarny. I to wszystko na wyciągnięcie ręki. Nie dziwne, że sporo osób wybiera to miejsce na spacery, nordic, bieganie czy jazdę rowerem. Polecam :)



















































