wtorek, 28 kwietnia 2026

One photo a day /9

 19 marca

Często po pracy wsiadam w auto lub w komunikację miejską i jadę do centrum by połazić po Starym Mieście i jego okolicach. Garść zdjęć poniżej pochodzi z takiego właśnie wypadu.












20 marca

W samym praktycznie centrum miasta jest duży, w pewnym sensie niezagospodarowany, obszar. Okolice ul. Rusałka. W tej okolicy znajduje się nader ciekawy parking. Parking płatny, ale inny niż wszystkie tego typu parkingi. Nie ma stałej obsługi, nikt nie zbiera opłaty, za to jest kiosk, taki stary, kiosk Ruchu. Na nim napis, żeby zapłacić do pudełeczka kasę jak się chce parkować. Za to to co jest w oknach tego kiosku to istna galeria sztuki ludowej. Poniżej kilka zdjęć z tej galerii :)








21 marca

Jadąc do Radomia często zajeżdżam do małej miejscowości Grabów nad Wisłą. Nazwa jest trochę myląca, bo Wisły tam nie uświadczymy, do rzeki jest ponad 10 km. Jest tam natomiast, stojący na uboczu, kościółek w stylu neogotyckim. Taki w szczerym polu. Ogrodzony płotem, z pięknym starym drzewem obok. Droga asfaltowa dochodzi jedynie do kościółka, a dalej, w stronę Zwolenia prowadzi już polny dukt, a przy nim niedaleko także stara neogotycka kapliczka. Pamiętam, kiedy jeszcze jako student jeździłem do Lublina autobusami PKS, a potem już jako mieszkaniec Lublina, odwiedzając rodzinę w Radomiu, widywałem ten kościółek w dali. Intrygował mnie od zawsze. Co ciekawe, w niektórych porach roku znikał za roślinnością, przez co wydawał mi się jakimś widmem, omamem. Jak kupiłem auto, od razu zajechałem w to miejsce i mnie oczarowało. Niestety nie byłem nigdy we wnętrzu, choć jestem go bardzo ciekawy. Neogotycka jest tylko część tego kościółka, ponieważ został on rozbudowany, ale z tej samej cegły, więc nie zaburza to wyglądu i bryły. Z wiekiem zdaję sobie sprawę, że świetne dla głowy jest mieć takie miejsca-kotwice. 












sobota, 4 kwietnia 2026

One photo a day /7

15 marca

Odwiedziliśmy moich przyjaciół Piotrka i Anię w Jawidzu. Po krótkiej posiadówce przy pysznej kawie i specjalnie upieczonym dla nas cieście poszliśmy na spacer na przedwiosenne łąki nad Bystrzycą i Wieprzem. Powiem szczerze, że miejsce do mieszkania mają piękne. Starorzecze Bystrzycy i sama Bystrzyca, dużo bobrów, które nieźle rozrabiają. Ciekawy kanał, który podobno miał odprowadzać ścieki z Lublina i rozlewać je na pobliskie pola. Średniowieczne kurhany w jawidzkim lesie. Jak na tak małą wioskę to sporo :)










16 marca

Ten dzień nie był jakoś szczególnie ciekawy fotograficznie. Ot praca, praca i nic poza nią. Dopiero pod koniec, kiedy wracałem z pracy zrobiłem zdjęcie kapliczki znajdującej się przy wejściu na kampus KUL na Poczekajce. 



czwartek, 2 kwietnia 2026

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2026 (One photo a day /6)

13/14 marca jak co roku, tak i w tym, wyruszyłem na lubelską EDK. Tym razem trasa czerwoną - 47 km. Kilka dni przed wyjściem kołatało mi się w głowie, że nie dam rady, że nogi siądą (wszak waga poszła trochę w górę, a i kondycja jest nie najwyższych lotów). Na wszelki wypadek poprosiłem kolegę, że jakbym zadzwonił w nocy, to przyjedzie i mnie zawiezie do Wąwolnicy do auta. Jednak w tym roku było inaczej. Nie wiem czego to przyczyna, czy intencji, bardzo ważnych, czy fizycznie, obuwia, które w tym roku miałem chyba idealne, ale dotarłem do końca bez zbytnich problemów. Nie było obtarć, nie było bąbli. Nogi niosły aż do końca. Były delikatne kryzysy po drodze, ale to dlatego, że idzie się nocą, w ciszy, więc momentami bardzo chciało się spać, a myśli w głowie krążyły wokół ciepłej kołdry i wygodnego łóżka. Co ro ku jest też jeszcze jedna sprawa, która mnie nakręca do tego by iść. Tą sprawą jest reportaż fotograficzny z tego wydarzenia. Chodzę na EDK od 11 lat, byłem 10x (raz byłem chory). Byłem nawet jak był lockdown, bo przed jego wprowadzeniem z koleżanką robiliśmy test trasy. Za każdym razem (poza testowym) mam ze sobą aparat fotograficzny i dokumentuję trasę i ludzi. Kolega mówił mi, że za żadne skarby świata nie szedłby tyle km w nocy. A ja idę, bo napędza mnie wiara i intencje, które niosę, a także to prozaiczne dokumentowanie. Polecam każdemu, kto znajdzie w sobie siłę. Jest czasem ciężko, ale właśnie tak ma być, bo nie na darmo to Ekstremalna Droga Krzyżowa. Jednak możliwość obcowania z samym sobą i Absolutem jest tego warta.